Zmarł Günter Kreisner

 

            Znany bardziej starszym pokoleniom świerklan, bo w młodości przyszło mu wyjechać z Świerkli, podobnie jak i pozostałym członkom rodziny (lata 50-te).

Kreisner_IMG_wyciety.jpeg

            Urodził się 21 marca 1930 r. jako drugie dziecko z trojga (sami chłopcy) świerklańskiego nauczyciela Richarda Kreisnera i jego zony Gertrudy zd. Koziol (świerklanki). Akurat był to czas przeprowadzki rodziny do Kolonii Gosławickiej, gdzie w tamtejszej szkole ojciec miał objął posadę nauczyciela. Zasmuciło to trochę świerklan, bo utracili ulubionego „rechtora”, uczącego w zależności od potrzeby po niemiecku i po polsku – utrakwistę. Jako dodatkowe zajęcia prowadził naukę świerklańskich „polskich” dzieci (parę godzin tygodniowo). Gdy Kreisnerowie wyprowadzili się ze Świerkli nauczanie to wygasło.

            Günter Kreisner podjął naukę w „Hindenburg Gimnasium” w Opolu (aktualnie gmach uniwersytecki przy ulicy Katowickiej opodal dworca wschodniego), a gdy wojna się skończyła i rodzina wróciła do Świerkli wpierw przeszedł naukę języka polskiego w Opolu (nie było to dla niego trudne, bo wszyscy Kreisnerowie względnie dobrze znali język polski), a później został uczniem Technikum Budowlanego w Opolu. Sytuacja społeczno-gospodarcza nacechowana reżimową polityką nie zachęcała do snucia swoich planów w powiązaniu z rodzinnymi stronami, ale Günter i jego brat Piotr i wielu ich rówieśników mocno angażowało się w świerklańskie życie, niekiedy mimo upokarzających trudności. Günter np. nie mógł oficjalnie używać swojego pierwszego imienia, tylko drugie – Józef. Kreisner_IMG2.jpeg

            W tym czasie młodzież świerklańska, podobnie jak młodzież w innych wioskach zafascynowana była sportem, a właściwie braniem udziału w nim i organizowaniem go. Günter Kreisner wziął w tym znaczący udział. „Wykształcony”, znający dobrze język polski, pomagał w zakładaniu i prowadzeniu klubu LZS Świerkle, w pierwszym rzędzie głównym założycielom, którymi byli jego brat Piotr i Werner Komor. Günter nie grał, obmyślał sposób na zdobycie środków finansowych, które były klubowi potrzebne do bieżącego funkcjonowania ligowego. Głównie były to przedstawienia teatralne, których aktorami byli sami zawodnicy, zagrano sporo sztuk. On nawet napisał swoją, opierając się na niemal surrealistycznej sytuacji mającej wtedy miejsce w Świerklach i nie tylko, choćby propagandową „walkę z amerykańską stonką” przy wielkiej „powadze” urzędu sołtysa. Całość była utrzymana w klimacie „Rewizora” Mikołaja Gogola. Okazało się to jednak zbyt śmiałe i zrezygnowano z premiery. Scenopis niestety przepadł. Innym sposobem „promowania” Świerkli, jej wizerunku, nie tylko sportowego Güntera było rysowanie jej walorów – tartaki, szkoła, kościół, itd. i wysyłanie „grafik” do Trybuny Robotniczej, która czasem umieszczała je na swoich szpaltach.

Günter ożenił się, a czasy były naznaczone tzw. „żelazną kurtyną” – blokadą wyjazdów, kontaktów między zachodnią i wschodnią Europą. Zdarzyło się jednak, że Kreisnerom na wyjazd zezwolono i wyjechali (Piotr nieco później, bo miał jeszcze do odsłużenia rok służby wojskowej). Günter pracował w firmach budowlanych, dając się poznać jako dobry fachowiec. W którymś momencie został zatrudniony Urzędzie Budowlanym w Ravensburgu (Badenie Wirtenbergia). Zmarł 22 grudnia 2013 r. 30 grudnia 2013 r. w świerklańskim kościele pw. Niepokalanego Serca NMP odprawiono za niego mszę św.

 

                                                                       J. Moczko – Świerklanin