Patronowie ulic (ulica M. Dratwy)

Dratwa.jpeg

         Michael Dratwa urodził się 16 września 1861 roku w Dobrzeniu Wielkim. Był bystrym chłopcem. Od małego lubił „bastlować” (majstrować, składać, budować) czym jakby wyróżniał się wśród licznego rodzeństwa. Ojciec to rozumiał i wspierał jego inklinacje „budownicze”.

         Zanim jednak młodziutki Michael stał się fachowcem w tej profesji sporo terminował u mistrzów budowlanych i na swych plecach przeniósł tysiące cegieł w nosidełkach tzw. „kipołce”. Myślami był zawsze o dwa kroki w przodzie w swym dążeniu do lepszego.

         Już samodzielny spotkał na swej drodze Annę od Stelmachów, z którą 5 lipca 1884 r. się ożenił. On młody z wielkimi planami na przyszłość, ona o błyskotliwym umyśle odziedziczonym po matce słynącej ze świetnej pamięci, tworzyli parę „mądrych głów” wzajemnie się uzupełniających.

SDC13465.jpeg

         Rodziły się kolejne dzieci (Peter, Marie, Thomar, Johanna, Josefa, Agnes, Johan, Elisabeth, Simon i Stefan) co nie przeszkadzało Michaelowi realizować swoje plany bo życie miał zorganizowane. Stało się przedsiębiorcą budowlanym (Bauunternehmer) z własnym magazynem materiałów budowlanych, cegielnią (tak podaje „Adressbuch” z 1926 roku). Prowadził kasę pożyczkową (Girokasse) w końcu został wybrany także sołtysem. Stał się autorytetem wśród przedsiębiorców, urzędników, w okolicy i mieście Opolu, a dla miejscowych niemal wyrocznią, szacownym obywatelem w oczach proboszcza (Michael każdego roku „wyłączał się” na parę dni, przebywał wtedy w Piekarach Śląskich by tam „odprawić swoje rekolekcje”). Przez „pół życia” pełnił funkcję sołtysa dlatego za jego czasów i później odnosząc się do jego osoby częściej mówiło się Sołtys niż „Dratwa – bauunternehmer”. Michael Dratwa wybudował wiele domów w Dobrzeniu i okolicy. Jednak to co go wyniosło w przedsiębiorczości na lidera stało się u progu XX wieku.  Zaczął budować kompleks domów jednorodzinnych na terenie który odkupił od gospodarza Fietzka, terenu który po uregulowaniu Odry (wybudowanie wałów) stał się bezpieczniejszy. Stawiał dom po domu przy nowo wytyczonej drodze nazwanej później Barthstrasse (obecna ulica M. Dratwy) w Dobrzeniu Wielkim. Tanie domy „na spłaty” za cyrka 3000 marek, tanie bo inwestor Michael Dratwa miał wiele swoich materiałów i prowadził wspomnianą kasę pożyczkową, a przede wszystkim robotników, których zatrudniał uczciwie płacił a oni z kolei darzyli go szacunkiem i  zaufaniem będąc często jego klientami, budującymi jakby dla siebie. Stosował tzw. Upusty, albo godził się na dobudówki po kosztach (szopy, stodółki) itd.

          Michael Dratwa przetrwał kryzys I wojny światowej i kilku następnych lat choć rodzinę ten czas dotknął boleśnie. W 1916 roku poległ na wojnie 20-letni syn Johan. W 1917 roku zmarła w wieku 27 lat powalona chorobą córka Johanna – siostra zakonna, która pielęgnował chorych na tę samą chorobę (pewnie chodziło o tzw. grypę hiszpankę). W 1915 roku zmarła Agnes przeżywszy zaledwie 22 lata. Przedtem przedwcześnie w 1912 roku zmarł 27-letni Peter który studiował we Wrocławiu (Josepha i Simon jako jednoroczne dzieci zmarły dużo wcześniej z początku lat 90 XIX wieku).

         Najmłodszy Stefan trafiony na wojnie w płuco ledwie ją przeżył i później do końca życia przez 20 lat się kurował ale funkcjonował w interesie i to nieźle (za młodu przebywał w Domu Misyjnym Świętego Krzyża w Opolu, ale łacina mu nie pasowała i poszedł poniekąd w ślady swojego ojca – przedsiębiorczość). Miał swoją wytwórnię dachówek, skład materiałów budowlanych – część schedy po ojcu, słowem produkował i handlował. Natomiast Elżbieta p.m. Gamroth została na ojcowiźnie (opodal „Dołka” w Dobrzeniu Wielkim) i pod tym nazwiskiem funkcjonował na niej Handle Opałem i sklep kolonialny.

         Po II wojnie światowej nimb Michaela Dratwy ciągle był wielki i przebijał wszystkie inne. Naturalnym więc było że uhonorowanie przedsiębiorcy budowlanego i wielkiego sołtysa jako patrona ulicy, którą de facto sam stworzył jest najbardziej właściwe.

 

                                                        J. Moczko - świerklanin