Patronowie ulic (o. Cebula)

ulCebuli.jpeg

Zmierzając w Chróścicach w stronę stacji kolejowej w którymś momencie znajdzie się

na ul. J. Cebuli. W tych stronach nazwisko raczej powszechnie spotykane, także specjalnie się

nad nazwą nie zastanawiasz, bo wiadomo, jak miejscowy, swój i uhonorowany ulicą, to

bojownik, albo zasłużony ksiądz, a może i jedno i drugie. Gdy zagadnąć kogoś o patrona

ulicy, niewiele się dowiesz, nieco więcej o patronach innych ulic. Po głębszych dociekaniach

okazuje się, że to nie miejscowa postać historyczna się za tym kryje, co wyjaśnia poniekąd

taką sytuację, ale Błogosławiony o. Józef Cebula rodem z Malni.

Urodził się tam 23 marca 1902 r., a ochrzczony został w kościele parafialnym p.w.

Wniebowzięcia N.M.P. w Krapkowicach – Otmęcie. Rodzice – Rozalia i Adrian Cebulowie

postanowili syna kształcić i gdy tylko ukończył szkołę powszechną, wysłali go do

Nauczycielskiego Seminarium w Opolu, które mu najbardziej odpowiadało.

W trakcie nauki zachorował poważnie na płuca. Trzy lata zmagań z chorobą i zarazem

trzy lata przerwy w nauce mocno zmieniły jego plany. Dalszą naukę podjął w 1920 r. w

Gimnazjum oo. Oblatów w Lublińcu i kontynuował dalej w Krotoszynie. Seminarium

ukończył związawszy się ze zgromadzeniem oo. Oblatów Maryi Niepokalanej na zawsze.

Nowicjat rozpoczął w 1921 r. w Markowicach koło Innowrocławia i tam rok później złożył

pierwsze śluby zakonne, po czym został wysłany do Liege w Belgii na studia filozoficzne, z

których po roku wrócił do Lublińca. Odbył junioracką formację i kontynuował studia. Śluby

wieczyste złożył 15 sierpnia 1925 r., a 5 czerwca 1927 r. z rąk biskupa Arkadiusza

Lisieckiego przyjął święcenia kapłańskie. Prymicyjną mszę świętą odprawił w „rodzinnym”

Otmęcie 13 czerwca 1927 r.

Po święceniach o. Józefa Cebulę skierowano do pracy w Małym Seminarium w

Lublińcu. Tam w 1931 r. jako nauczyciel, wychowawca i spowiednik został mianowany

przełożonym klasztoru.

W czasie okupacji wraz z innymi zakonnikami nie dostosował się do rozkazu

zniszczenia figur Matki Boskiej w okolicznych kapliczkach i 26 sierpnia 1940 r. został

aresztowany, ale jeszcze wtedy zwolniony po dwóch dniach. Po jakimś czasie nakazano mu

opuścić kościół w ciągu 3 godzin. Schronił się jednak u wiernych w Markowicach. W

listopadzie 1940 r. dano mu powrócić z możliwością odprawiania jednej mszy świętej

niedzielnej bez prawa udzielania sakramentów świętych i wykonywania jakichkolwiek

1

dodatkowych czynności kapłańskich. Do tych nakazów także się nie dostosował, co

poskutkowało zakazem sprawowania jakichkolwiek czynności kapłańskich. Temu też się nie

podporządkował, w efekcie czego w pierwszych dniach kwietnia 1941 r. został aresztowany i

wywieziony do obozu Mauthausen w Austrii. Wstawiało się za nim wielu ludzi, w większości

Niemcy z Lublińca, podkreślający jego równe traktowanie wszystkich wiernych, bez względu

na narodowość. Wstawiał się też Ortsgrupenleiter z Malni. Mimo, że wychodziło na to, że

nigdy nie angażował się politycznie, nie uwolniono go. W obozie był poniewierany,

torturowany, kierowany do ciężkich robót, w końcu został rozstrzelany i spalony w

obozowym krematorium w tym samym 1941.

Wiele, wiele lat później, po 13 maja 1999 r., kiedy to papież Jan Paweł II w

Warszawie beatyfikował 108 polskich męczenników II Wojny Światowej, o. Józef Cebula

znalazł się wśród nich.

Życie w parafii p.w. Podwyższenia Krzyża Św. w Malni nabrało nowego wymiaru.

Pobudowano kaplicę błogosławionego o. Józefa, ufundowano tablicę i wprowadzono zwyczaj

obchodzenia dnia o. Józefa Cebuli na drugą niedzielę maja.

O. Józef Cebula w Chróścicach ma swoją ulicę. Czy jest w tym jakieś przesłanie?

Może nie aż tak, ale mogło się zdarzyć, że podobni mu mężowie lokalni, w tym patronowie

innych ulic w Gminie Dobrzeń Wielki gdzieś w którymś momencie zetknęli się z nim, czy to

w czasach akademickich, czy później za obozowymi drutami, bo niektórzy z nich tego też

doświadczyli i być może z tej strony padła propozycja, by go upamiętnić.

J. Moczko – Świerklanin