Mijając brzezińskie opłotki

         

       mijajac.jpeg

     Mijając ciąg zabudowy zasadniczej części wioski, przylegający do drogi głównej, zabudowy ciągnącej się po obydwóch jej stronach setkami metrów, trudno wywnioskować czy? I w jakiej części? jest może wykreowany centralny odcinek, jakieś „city” – skupisko podmiotów handlowo-usługowych, publiczno-społecznych z charakterystyczną fasadą szyldów. Parę zakładów na peryferiach, gigantów przemysłowych trochę dalej, to nie to.

            Brzezie miało jednak takie swoje centrum wykształcone wraz ze swym rozwojem. Po części jeszcze rozpoznawalne długo po wojnie. Ciągnęło się od szkoły (obecnie przedszkole) aż trochę za „Gasthaus Stocka” (obecnie sala wiejska i pobliski plac sportowo-rekreacyjny). Między Stockiem a szkołą były dwa sklepy towarowe z dodatkami (remarsko-bednarskim i rzeźniczym), piekarnia, była publiczna waga gospodarcza, funkcjonowało przedszkole, obok kuźnia, a między tym kapliczka-dzwonnica i pomnik poległych w I Wojnie Światowej.

            Na archiwalnym zdjęciu jeden z tych sklepów pod szyldem „Warenhandlung u. Fleischrei G. Passek”. Przed „geszeftem” od lewej, poza dziećmi: służąca Elza (Elizabeth), Selma Passek z.d. Stock, Gustaw Passek – właściciel i być może jego terminujący synowie (Paskowie mieli trzech synów – Ginter, Rudolf i Dieter), natomiast przed nimi w przodzie na motorze to Wilchelm Stock (syn Richarda) – brat Selmy, żony Gustawa Passka. Passkowie ewakuowali się przed frontem w styczniu 1945 r. i tyle ich w Brzeziu widziano (przed Gustawem Passkiem sklep – Warenhandlung należał do Pawła (Paula) Kampy i jego żony Mari z.d. Popiołek, gdy w 1927 r. Kampa wybudował w Świerkli, wówczas Horst, „kamienicę”, której parter zajmował jak na owe czasy wielki sklep wielobranżowy (w prasie okrzyknięty jako „Kaufhaus”) i nowoczesna piekarnia, przeniósł się do niej z rodziną, został świerklaninem).

            Na współczesnej fotografii, zrobionej mniej więcej z tego samego miejsca, co nasza archiwalna, widać to samo miejsce w centrum Brzezia, trudno jednak dopatrzeć się jakichś wspólnych elementów. Czas robi swoje.

 

                                                                       J. Moczko – Świerklanin