Z wizytą w Dobrzeniu Wielkim

z wiz w dob.jpeg

Tym razem miejsce we wiosce różniące się nieco od innych historycznie
naznaczonych, przylegających do drogi głównej na zakręcie. Cofnięte od niej jednocześnie
będąc nią w bliskości komunikacyjnej, za sprawą jakby odszczepionego z niej paska jakby
skrótu zakrętu z wjazdem i wyjazdem na nią. Taki przejezdny cypel, przejezdne miejsce
z zabudową i przyległościami, pod szyldem Centrum Ogrodnicze (Sklep Ogrodniczy Apis),
widoczne na współczesnej fotografii. Zjeżdżasz z trasy, przystajesz, kupujesz, załatwiasz
i znów na nią wjeżdżasz, tak jak na przydrożną stację benzynową, czy kiedyś do przyjezdnej
karczmy, lub zajazdu pocztowego. Wszystko to tu występowało, ale najczęściej
wspomnieniowe skojarzenia przystają przy terminie poczta, taka jakby kurierska.
Wychodzi na to, że taka właśnie konna w zamierzchłych czasach tu funkcjonowała,
już w pierwszej połowie XIX wieku, a odnotowane „gdzieś” kursowanie pocztylionów,
przystających na wymianę koni, „spedycję” przesyłek i ewentualnie zabranie podróżnego
sięga roku 1840. Pocztowy dom Królewskiej Poczty wraz z zapleczem „popasem”
tzw. „umspannung” wtedy ani chybi tu stał. Musiała to być bardzo sprawna poczta, której sieć
krajowa w Królestwie Pruskim była bardzo rozległa. W tym przypadku przebiegająca od
Opola do Namysłowa, przez Pokój, albo do Karłowic i dalej. Podobno list z Berlina „szedł”
raptem 3 dni. Tak to funkcjonowało do początków XX wieku, kiedy to na tych trasach
pojawiła się kolej i przejęła przesyłki.
Z czasem tak duże miejsce na pocztę okazało się być niepotrzebne, przeniesiono punkt
naprzeciw (obecny budynek ze sklepem zegarmistrzowskim). A gdy wiele lat później okazał
się być niepraktyczny, wybudowano nową pocztę przy ul. Namysłowskiej, który został
spalony w styczniu 1945 r.
Natomiast dom – były zajazd pocztowy, został sprzedany w prywatne ręce.
Właściciele się zmieniali, wymienia się takie nazwiska jak: Chlebik, Pogrzeba, Riedl
i Morcischek (Mosler). „Przy Riedlu” wspomina się już gastchaus, ale przy Morcischku jest to
już ewidentne. „Gastchaus z. Post” (zachowano w nazwie funkcję poprzednią miejsca, nie
mogło być inaczej, bo ciągle o nim mówiło się poczta, albo stara poczta) czytamy patrząc na
fasadę budynku ze starej fotografii. Przed nim nowoczesna stacja benzynowa, a na pierwszym
planie jakby w nawiązaniu do pocztylionowej poczty pasujący zaprzęg. To Kupczyk
Franciszek wjeżdżający na swoje gospodarstwo vis a vis „Gastchausu z. Post”, niespecjalnie
radosny, bo z pięknych rasowych koni została mu tylko ta młodziutka klacz „Aloe”, rasy
Oldenburg, ciągnąca akurat kolasę. Ona też pewnie w traumie, bo dopiero co jej brat,
właściwie jeszcze źrebak i matka „Braunau” zostali zarekwirowani wraz z kompletnym
zaprzęgiem w 1939 r. na potrzeby armii ciągnącej na wschód. Aloe parę lat później też
doświadczyła wojny, jak weszły sowiety w 1945 r. była „źrebna”, znaleźli jakieś siodło
i dawaj na niej ruszać w „pierjot”. Za nic nie chciała, w końcu z ociąganiem poszła, niebawem
znaleźli ją ludzie na drodze do Chróścic z przestrzelonym łbem.
Tymczasem wyzwoliciele wpierw na poczcie – Gasthausie wpierw zorganizowali
obóz dla miejscowych, obarczonych przeszłością, gdzieś ich później wywieźli, wróciło
niewielu. Później swoje miejsce znalazła tam milicja obywatelska, a właściciel – Mosler,
jakby niewiele miał do gadania. Z nastaniem lekkiej odwilży znów zaczął „szynkować”, ale
takie to było szynkowanie, jakie czasy, bardzo chrome. Mosler odnajął lokum GS-owi, który
otworzył tu swój bar „Pod przystankiem”. W którymś momencie zdecydowano, że miejsce
jest dobre na Ośrodek Zdrowia i taki otwarto (przyjmował w nim dr Maksymilian Kośny,
rodem z Chróścic). Gdy wybudowano nowy Ośrodek Zdrowia, właścicielka miejsca
odnajmowała je na kolejne sklepy: tekstylny, meblowy, w końcu sprzedała i w 2000 r.
otworzył tu swe podwoje sklep ogrodniczy Apis (Centrum Ogrodnicze). Dalej jakby
przejezdny, przy ul. Namysłowskiej w Dobrzeniu Wielkim na zakręcie.

J. Moczko – Świerklanin