Z wizytą w Brzeziu

wbrzeziu.jpeg

Nasza wizyta koresponduje z czasem styczniowym, czasem w którym od 65 lat w

wielu okolicznych miejscowościach wraca się we wspomnieniach do wojny, a właściwie

przewalenia się frontu w wielu przypadkach straszliwego dla tych, którzy sądzili, że mogą

być spokojni, bo nic nikomu nie zawinili, nie uciekli przed nim, zostali na swoim.

Tym razem sytuacja na „obrazkach” odnosi się do czasu „przed”, do chwil na dzień,

czy dwa przed wczesnym rankiem 1 września 1939 r., kiedy zaczęło się to, co we

wzmiankowanym styczniu miało się ku końcowi za cenę milionów ofiar – II Wojna

Światowa. W każdej z pobliskich wiosek miały miejsce „mobilizacyjne przygotowania”, jakie

widoczne są na naszej archiwalnej fotografii, bo nie w każdej ktoś pstryknął taką fotkę „na

pamiątkę”. Współczesna fotografia jak zwykle pozwala nam „rozglądnąć się” na tym samym

miejscu dziś, w aktualnych uwarunkowaniach i rozpoznać - zidentyfikować na nim coś ze

starego zdjęcia. W tym przypadku właśnie skrzyżowanie brzezińskie, a na nim grupa

starszych brzezian z dziećmi i kwiatami, a w głębi „chłopcy z Wehrmachtu” w czasie zbiórki,

pewnie chwilę po komendzie „w dwuszeregu zbiórka” i „kolejno odlicz”. Z prawej przed

nimi dowódcy drużyn, może plutonów, słuchający poleceń oficera (najwyższy z nich bez

oporządzenia). Czy wojacy „w Feldgrau” cieszą się, czy smucą trudno powiedzieć. Pewnie

woleli by pozostać, pobyć jeszcze trochę na kwaterach, w domach, w całej wiosce, bo trochę

się z miejscowymi zaprzyjaźnili, a tu czeka „Drang nach Osten”, by zdobywać Lebensraum

dla Führera. Co z tego, że czekają z kwiatami. Dobrze im życzą? Czy po prostu jest ich im

żal, że maluchy się do nich wyrywają, bo polubili przyszłych bohaterów.

Identyfikacja miejsca: na środku skrzyżowania w grupie brzeziań (wtedy Finkenstein)

żegnający z sąsiedztwa – ktoś od Walczoka, od Wrazidly, Zenczyka, Wintersteina i jeszcze

od kogoś, ich pociechy, które normalnie za niedługo wrócą do przedszkola (Kindergarten),

mieszczącego się w budynku „za plecami żołnierzy” u Richarda Stocka – kolonisty. Jak się

dobrze przyjrzeć to na wysokości styku cywilów i żołnierzy, trochę nad głowami można

dojrzeć drogowskaz (Wegweiser), zwany też rankojś, a na nim, trochę się domyślając napisy:

Nach Gross Döbern, Nach Klein Döbern, Nach Kupp (stara droga przez las) i Nach Horst

(Świerkle). Dla szykujących się do wymarszu obmyślano daleko dalsze kierunki: Nach Polen,

Nach Russland. Niewielu będzie dane po ponad pięciu latach wrócić z tej wojaczki, w

pośpiesznym „Zürick Nach West” do upadku, przewalającym się przez okolicę w styczniu.

Na odwrocie fotografii zapisane jest parę familijnych ogólników i słowa: „dzień

wymarszu, smutny dzień”. Nic dodać nic ująć


J. Moczko – Świerklanin