Spotkanie dobrosąsiedzkie.

­­­


Co takiego jest między myśliwymi a rolnikami, że czasami niby coś do
siebie mają, a na co dzień przy autentycznej zgodzie zostają?
Szanują się, współpracują a niekiedy, sporadycznie ale jednak,
zapraszają na salony, leśne oczywiście. Co? Ich skłania żeby tę
zażyłość podtrzymywać tak jak to miało miejsce 25 lutego 2012 roku
opodal „biadackiej halei” w cieniu wysmukłych sosen w kompleksie
leśnym pod Czarnowąsami.
Pytania są to raczej retoryczne bo przecież wiadomo od dawien dawna, że
wspólna ich troska oscyluje wokół skutków poczynań zwierzyny, dzikiej
ma się rozumieć. Dajmy na to taki dzik: dzik jest dziki i obojętnie czy ma
długie kły czy ich nie ma jak jest głodny to jest zły.
W lesie trudniej mu więc z niego wychodzi na pola, gdzie kukurydza,
zboża, kartofle, buraki, wszystko co rolnik posiał i zasadzi „zaprasza”.
Wszystkiego chce mu się spróbować, a chce mu się oj chce dużo, a że przy
tym sporo zadepcze, przeryje no to się rolnik złości. Nie chce być stratny.
Ktoś więc szacuje szkody a on dostaje rekompensatę od myśliwych i
wszystko gra do następnego razu.
Dobrze więc, że jest porozumienie ale żeby się nie spotykać tylko
przy okazji odszkodowań, obstawaniu przy swoim spróbowano je
przełożyć na poziom wyrozumiałem współpracy, dobrosąsieckiej niemal
przyjacielskiej, jak się okazało udanie więc się kontynuuje pomysł,
spotyka raz w roku przy ognisku, poczęstunku z przysłowiowego dzika i
czymś na pokrzepienie przy okazji poruszając wspólne tematy.
W tym przypadku było to już kolejne czwarte takie spotkanie integracyjne
Koła Łowieckiego Nr 1 „Hubertus” w Opolu z rolnikami, z polami których
obszar-teren łowiecki jakie koło dzierżawi sąsiaduje. A więc z : Brynicy,
Łubnian, Czarnowąs, Wróblina, Borek, Biadacza i Świerkli jeżeli wziąć
pod uwagę grunty pod przyszłe Gospodarstwo Ogrodnicze „Mularski”.
Impreza ta to też forma realizacji treści statutu koła w którym oprócz
tego że zadaniem koła jest hodowla, pozyskiwanie i ochrona zwierzyny
i przyrody znajduje się zapis mówiący o utrzymywaniu dobrosąsieckich
stosunków z ludnością zamieszkującą wspomnianych terenów
łowieckich. Oprócz rolników na tym dobrosąsieckim spotkaniu był także
przedstawiciel nadleśnictwa Kup inż. Ryszard Kowalski, członkowie
zarządu koła: Marek Babik- prezes, Jerzy Mioska - łowczy koła, Piotr

Kapuła- sekretarz, Marek Sowa- skarbnik, przedstawiciel komisji
rewizyjnej- Helmut Starosta, i gospodarz łowiska-Engelbert Słowik.
To właśnie Engelbert Słowik mający na co dzień styczność z rolnikami,
którzy jemu pomagają a on im wespół z Markiem Babikiem przed
czterema laty zainicjowali takie spotkania pod koniec sezonu ( sezon od 1
kwietnia do 31 marca) kiedy to robi się łowieckie obrachunki. Dziś jest to
już tradycja. Z obrachunków ostatniego sezonu wynika że odszkodowań
ze składek koła wypłacono łącznie 96 tyś złotych, karmy zebranej czy
kupionej dla zwierzyny wywieziono około 150 ton. Spory w tym udział
myśliwego Marcina Mularskiego - członka koła.
W tych dobrosąsieckich relacjach koło wychodzi szerzej oprócz tych
spotkań organizuje wspólnie z dobrzeńskim GOK-iem kuligi i wyjazdowe
spotkania edukacyjne do lasu.
W takich okolicznościach wypada życzyć jednym „Darz Bór” a
drugi „Niech się Darz”.

J. Moczko- świerklanin