Z okazji jubileuszu widokówki

Sześciopolowa widokówka (kopia) z nadrukiem anonsującym „Gruss aus Hirschfelde bei Kupp” (Pozdrowienia z Kaniowa k/Kup) została zadatowana na 12 listopada 1912 r., prawdopodobnie przez osobę, która kartkę wysłała, zamieszkującą w budynku widocznym w prawym dolnym polu (znak krzyżyka). Kto konkretnie, nie wiadomo, bo odwrotka widokówki jest nierozpoznana.

            Kopia jest nieszczególnej jakości, więc dla jasności przytoczymy na wstępie oryginalne treści napisów w poszczególnych polach – okienkach, wg. porządku od lewa, wpierw górny, później dolny rząd: (1) Otto Kulau’s Gasthof (Karczma Otto Kulaua), (2) Pechfabrik V. Gebr. Spisla (Smolarnia braci Spisla), (3) Försterei Dachsberg (Leśnictwo Dachsberg -  Borsucza Góra), (4) Försterei Hirschfelde (Leśnictwo Kaniów), (5) Schule (Szkoła), (6) Forstaufseherhaus (Dom nadzorcy leśnego). Na załączonej mapce naniesione zostały przypisane każdemu polu widokówki numery w nawiasie, odnośnie smolarni niestety trochę „poza mapą” właściwą.

            W pierwszym polu (1) widzimy budynek murowany – surowa cegła, pod dachówką, z lewej przylepiony do niego znacznie niższy kawałek starego budynku – pierwotny tego miejsca (częsty przypadek) zmodernizowany (bywało, że takie przykładowo drewniane, oklejone gliną wyglądały jak tynkowane). Na pierwszym planie jednak grupa ludzi. Z pewnością rodzina właściciela (gasthofbesitzra), czy dzierżawcy (gastwirta), a może i jedni i drudzy, w każdym razie co najmniej 9 osób pod szyldem Otto Kulau’s Gasthof. Otto był też rzeźnikiem. Wyroby można było sobie zamówić w gospodzie, zajść na proszone świniobicie. Trudno określić jakie rodziny oprócz Kulauów mieszkały jeszcze w tym miejscu kiedyś. Jako centralne we wsi i z domem bokiem przyległym do drogi głównej wskazuje, że miało przywileje. Jeżeli karczma była tu już od momentu powstania wioski, to musiał tu mieszkać też pierwszy sołtys, bo tylko jemu przysługiwał w tym momencie przywilej prowadzenia karczmy. Pierwszym sołtysem w Kaniowie, mianowanym, czy ustanowionym był Schlichting. (Całkiem możliwe, że był to jeden z synów Johanna de Schlichdinga – szlachcica perilustris z Popielowa.) (Ostatnim z kolei sołtysem był Fautsch, do stycznia 1945 r.) Karczma wiejska to zawsze było miejsce spotkań, zebrań, niekiedy wielkich zdarzeń. Tak pewnie było do późnych lat XIX wieku, kiedy to wybudowano nową, murowaną szkołę. Dramatyczne chwile miały miejsce w styczniu 1945 r. Sowieci zamordowali wtedy żonę i córkę Kullaua. Pochowano te kobiety w podwórzu. Karczma już się nie podźwignęła. Otto Kullau gospodarował, czasem sprawił jakiegoś świniaka, a w dawnym szynku i sali czasem odbywało się jakieś miejscowe wesele. Kullau zmarł, a miejsce w którymś momencie stało się własnością państwa. Przez lata funkcjonowała tu kawiarnia, z sukcesem. Później zmiany społeczno-ustrojowe, upadek miejsca i sprzedaż w prywatne ręce. Sytuację aktualną widzimy na współczesnym zdjęciu, zrobionym w tym samym miejscu co archiwalne.

            Na widokówce w drugim okienku (2) utrwalone zostało coś, co już dawno nie istnieje, interes Spislów – Pechfabrik v. Gebr. Spisla. Wiadomo, że gdzieś od połowy lat 20-tych XX wieku takie interesy – smolarnie, nie były rentowne i upadły, ale ta zawsze jednak będzie kojarzyć się z rodziną Spislów, która tu przez 100 lat z takiej profesji żyła. Spislowie wywodzili się z Nowych Siołkowic, tam w podobnej kolonii stary Spisla zdecydował się ufundować dwóm swoim synom wyposarzenie i miejsce na mielerze, Szymonowi w Kaniowie (ok. 1819 r.). Z początku zapewne zajmował się tylko produkcją węgla drzewnego, ale to się zmieniało wraz z następnymi pokoleniami. Ich konstrukcje były jednak starego typu i później w pozyskaniu smoły okazywały się mało sprawne, mimo niebywałego wysiłku włożonego w ich budowę i zaopatrzenie. Proboszcz Siołkowic Jozef Ekward namówił Spislę do założenia mielerza (meilera) nowoczesnego, murowanego, stałego w lesie. Spisla dał się namówić i okazało się, że jest to dobre rozwiązanie, dużo sprawniejsze, wydajniejsze, wymagające nieco mniej zachodu. Jednak generalne zasady musiały być zachowane – polana, korzenie (karpina), ściśle kręgami ułożone, także nadkład nad tym, kopuła szczelnie obłożona, w tym przypadku gliną (tego materiału wokół mielerza Spislów nie brakowało), a w żadnym momencie nie mogło się zdarzyć, by „wkład” palił się płomieniem, więc trzeba było pilnować procesu prażenia smoły bez przerwy, dniem i nocą i smołę czystą zebrać do beczek. Z tą smołą później Spislowie ruszali w świat do klienta, czasem aż nad morze. Taki murowany mielerz Spislów przedstawia nam okienko nr 2 z naszej widokówki, którego resztki, miejsce – wgłębienie, trochę cegły po bokach można zobaczyć na współczesnej fotografii lub na miejscu w lesie w Kaniowie (według mapki). Obrazek z widokówki jest trochę mało przemawiający, więc posiłkujemy się tu zdjęciem dodatkowym z 1910 r., przedstawiającym rodzinę Szczepana (pierwszy z prawej) Spisli, trzymającego przez ramię czerpak do smoły, a drugą rękę opierającego na beczce smoły, robotnika z Brynicy po drugiej stronie beczki, na tle mielerza, którego pozostałości pokazuje wspomniana wcześniej fotografia współczesna. Trzeci mężczyzna na posiłkowej fotografii to Franciszek, syn Szczepana, jednocześnie brat Stefana, któremu przyszło w 1925 r. dokonać ostatniego spustu smoły i wygasić mielerz na zawsze. Spislowie zajęli się czymś innym.

            Trudno stwierdzić, póki co, w jakiej kolejności powstawały budynki urzędowe leśnictwa w Kaniowie, należące do Królewskiego Nadleśnictwa w Popielowe (Königlihe Oberförsterei Poppelau). Na widokówce pokazane są trzy (3), (4), (6), oprócz tych później – z początkiem XX wieku wybudowano jeszcze kilka innych, tzw. robotniczych. W różny sposób wykorzystywanych, jako mieszkania, albo kwatery dla praktykantów leśniczych szkół.

            Wyraźnie odmiennym od całej reszty jest budynek Försterei Hirschfelde (4) z naczółkowym dachem – forma dworku, stosowana w XVIII i XIX wieku (wiele takich stoi jeszcze dziś w okolicy). Ten według dokumentacji został wybudowany w 1870 r. Czy jest najstarszym miejscem leśniczego w Kaniowie, pewnie tak. W opracowaniach podaje się (doktor Spisla), że w pierwszej połowie XIX wieku w Kaniowie były dwa leśnictwa, pierwsze już w 1819 r. Zważywszy na to, że jakiś leśniczy musiał być na miejscu na bieżąco, podczas zakładania wioski (zwykle Revierförster – podleśniczy, albo gajowy), a działo się to daleko od najbliższych osad, więc istnienie leśniczówki jako jednego z pierwszych domów, czy wręcz pierwszego jest niemal pewne (tak było np. w przypadku Grabczoka). Jeżeli tak, to musiało stać przy istniejącej drodze. Wtedy jedyną konkretną była ta, przy której stoi obecna gajówka, niegdysiejsze Försterei Hirschfelde – leśnictwo Kaniów z naczółkowym dachem, od początku jako leśnictwo zasadnicze w Kaniowie. (Na mapce poroże jelenia jako tego oznakowanie). Pewnie tu i po części na drugiej leśniczówce, wybudowanej później urzędowali leśnicy: Bidermann, Habel, Banke, Richter, Pohl, Hanke, Geier, Lipok, Heitscher, Kirchner, Ser i Malcherek. Choć budynek był masywny i stabilny, zestarzał się, ściany przybrały wilgoci, drewno zmurszało. W latach 70-tych XX stulecia rozebrano go więc do fundamentów i postawiono nowy, wydaje się, że już nie tak okazale. Sytuację dzisiejszą pokazuje współczesna fotografia zrobiona z tego samego miejsca co i ta z widokówki. Dziś nie jest to też już zasadnicze leśnictwo, lecz gajówka leśnictwa Kaniów – miejsce pracownika Leśnictwa Chróścice.

            Najmłodszym z widocznych na widokówce budynków leśnictwa wydaje się być ten z numerem (3) - Försterei Dachsberg – obecne leśnictwo Kaniów (foto). Datę budowy sugeruje tabliczka wisząca na jego ścianie z rokiem 1901. Solidna podmurówka z kamienia wapiennego, mury – surowa cegła i dach kryty dachówką. Najmłodsza leśniczówka na skraju najstarszego, jak okiem sięgnąć, miejsca w kategorii udowodniona obecność człowieka, historycznie sięgającego czasów kultury Iliryjskiej grubo ponad 2 tysiące lat wstecz. Dachsberg (Borsucza Góra) do dziś używane przez miejscowych określenie tej enklawy, trochę od zasadniczej wioski, w pasie szeregu pagórków ciągnących się dalej lasami i peryferiami sąsiedniej wioski. Tu w Kaniowie na zboczu takiego grzbietu piaszczystego, szerokości 60 metrów już w czasie zakładania wioski, przy karczunku, znajdywano jakieś pojedyncze skorupy, metalowe detale, dziwne, stare. Napotykane w tym miejscu kamienie zabierano dla potrzeb domostw. W 1891 r. przy pracach ziemnych natrafiono na głębokości 1,5 metra takie same kamienie ułożone w formie murku, trzy naczynia z prochami (urny). Trwał jeszcze karczunek na peryferiach wioski. Znajdywano dalej jakieś stare garnki, szpile, klamry, niedomknięte pierścienie z brązu. Te fakty i znaleziska znane są z relacji starych ludzi. Nikt ani urzędowo, a ni fachowo nie zbadał tego, ani nie zarejestrował, w sumie jeszcze gorących relacji. Dopiero znalezisko mające miejsce w 1909 r. potraktowano z urzędu, zbadano i opisano. Wtedy to na Dachsbergu, niedaleko miejsc poprzednich znalezisk, przy drodze biegnącej w poprzek grzbietu wzniesienia na pograniczu działów 139/140 natrafiono na miejsce – grób ciałopalenia, sprzed 2000 lat, jak ocenili naukowcy, właśnie z czasów kultury Ilyryjskiej. Miejsce było już tknięte późniejszymi działaniami człowieka na samym obrzeżu. Ewidentnie układ kamieni, tworzących czworobok 1 x 1,5 metra, wewnątrz którego znaleziono skorupy, prochy i nadpalone kości ludzkie, metalowy długi nóż, metalową część uzdy i topór tzw. tilenaxt. To było zakryte wzgórkiem, otoczonym metodycznie kamieniami, tzw. lesesteinami. Całość obłożona ziemią, jak ocenili naukowcy funkcjonowało później jako grobowiec – miejsce kultu. W którymś momencie z jakichś nieznanych powodów człowiek z Dachsbergu wywędrował na wiele stuleci, praktycznie do początku drugiego tysiąclecia. Życie osiadłe w okolicy Dachsbergu wróciło w 1771/1772 r. jako życie Kaniowa.

            Trzeci budynek leśnictwa, nasze szóste widokówki okienko (6) Forstaufseherhaus z czerwonej cegły pod dachówką u zarania mógł być drugą leśniczówką w Kaniowie. Z pewnością został wybudowany w XIX wieku w oddali od zabudowań wioski. Który z leśniczych urzędowych, nadzorców, czy inspektorów leśnych tu mieszkał, jak dotąd nie jest wiadome. Jak funkcjonował również. Na olbrzymiej połaci leśnej wokół wiele się działo. Kontrolować i nadzorować było co. Sytuacja ulegała jednak zmianom. Środki komunikacji w okresie międzywojennym były znacznie bogatsze. Taki nadzorca mógł spokojnie działać – dojeżdżać np. z Kup, gdyż tam była Inspekcja Leśna. Dla leśnictwa budynek nie był potrzebny i już przed wojną został sprzedany w prywatne ręce. Do dziś mówi się na te zabudowania galuska (gałuska). Wychodzi, że stąd wysłano niniejszą widokówkę. Dom jest dziś w innych prywatnych rękach jako weekendowy (foto).

            Jakiś czas po połączeniu nadleśnictw: Pokój, Popielów i Kup w jedno Nadleśnictwo Kup (1973 r.) budynki robotnicze w Kaniowie zostały sprzedane także w prywatne ręce.

            Pozostało wspomnieć o szkole – okienko nr 5 „Schule”. Budynek okazały, murowany, otynkowany pod dachówką. Jeżeli wziąć pod uwagę, że od 1996 r. nauki szkolnej, ani wychowania przedszkolnego w Kaniowie nie ma, bo z konieczności demograficznej i ekonomicznej w tych placówkach je wyciszono, to obrazek takiej szkoły daje wiele do myślenia. Z początku w Kaniowie (Hirschfelde) w ogóle nie było szkoły. Dzieci chodziły do szkoły do Siołkowic. Daleko i z przerwami w okresie wybitnie niesprzyjającym – ostre zimy, czas słoty. Z czasem zaczął przychodzić nauczyciel do Kaniowa i uczył w izbach u kolonistów na przemian. W końcu i Kaniów „otrzymał” własnego nauczyciela, świeżo upieczonego seminarzystę wrocławskiego, nazwiskiem Papior i gdy w 1820 r. ukończono budowę szkoły, a inspektor na miejscu sprawdził jego kwalifikacje egzaminem, objął jej kierownictwo. Szkoła, to był niepozorny, nie większy niż kolonisty, drewniany pod strzechą budynek z jedną izbą i komórką dla nauczyciela jako mieszkanie i drugie jako klasa szkolna poza czasem nauki też do jego dyspozycji, trochę później placówkę rozbudowano, ale i tak było ciasno, bo doszły jeszcze dzieci z Nowych Siołkowic. W drugiej połowie XIX wieku wybudowano dużą szkołę murowaną z piętrem i poddaszem, w której mieszkali też nauczyciele z rodzinami. Szkoła tętniła życiem. W styczniu 1945 r. w czasie frontowego przesilenia spłonęła. Do tego czasu nauczycielami w szkole byli oprócz wspomnianego Papiora: Andermann, Pampuch, Kottwitz, Sektura, Przybylla, Giller, Wellmann, Kinder, Fabisch, Peschel, Hoffmann. Po wojnie szkołę odbudowano i służyła jeszcze kilka dziesięcioleci.

            Dla uzupełnienia kilka innych nazwisk i przypisanych im profesji, mogących się też pojawić np. na innych widokówkach, czy we wzmiankach dotyczących Kaniowa z okresu zbliżonego naszej widokówki: Filip Peter – meliorant, Gamroth Johan – gospodarz i handlarz, Jonietz Michael – majster budowlany, Kociok Albert – meliorant, Kokot Johann – dozorca, Kulig Franz – kramarz, Kulig Johann – gospodarz i muzyk, Polok Johann – gospodarz i kramarz, Rudek Paul – chałupnik i piekarz, Schlichting Johann – urzędnik sądowy (pewnie w Kup), Solga Simon – chałupnik i muzyk, Winter Stein Gotlieb – szewc (pochodził z Brzezia – Finkenstein), Wojtzig Jozef – stróż nocny. Z kolei rodzinie Wojtasek przypisuje się pierwszy we wsi dom murowany. Przy jubileuszu widokówki tyle historycznej treści wypada, bo przecież Kaniów obchodził akurat co swoje 240-lecie istnienia.

 

                                                                       J. Moczko – Świerklanin